Chciałem żeby kolejna rzecz była odpowiedzią na poprzednią, w końcu miałem ku temu ogromne możliwości. Ale chyba nie pamiętałem jaki jestem. Teraz nie wiem. Albo będę się musiał niesamowicie wysilić, albo będę niesamowicie cierpiał. Ale dosyć o tym.
Starość – nie radość. Jak się wszystko zmienia – coś przerażającego. Inny świat w tak krótkim czasie i nawet nie pozostawia złudzeń że jest tak samo. Coś co składa się na twój prywatny świat – ludzie dookoła, ulega wymianie, jak na gwarancji. I być może na lepsze. Ale to jest jak z zagadkowym serialem który kończy się w połowie. A może inaczej?
Muszę się usprawiedliwić – nie myślę. Może to przez alkohol – nie zdziwiłbym się. Być może nawet ucieszył.
Zawiść. Chyba pierwszy raz w życiu odczuwam coś o tak negatywnym wydźwięku. Ja. I kurwa! Zupełnie płytkie odczucia. Jak najgłupszy, najbardziej tępy idiota, ćpający co sobota i idący na techno.
Cofam się zamiast iść do przodu. Nie wiem, doświadczam rzeczy których w życiu bym się nie spodziewał. Zupełnie jakbym zaczął odkrywać coś nad czym byłem wysoko ponad. Źle dla mnie że przestałem wierzyć w Boga. Teraz będzie chyba tylko gorzej. No widzisz… a myślałeś że Ty jesteś silniejszy…
Czasami dochodzę do wniosku, że ja tu nie pasuję. Pośród wesołego zgiełku, pośród pajęczyny znajomości i hierarchii ludzkich istnień, ja chciałbym po prostu być. To znaczy nie zwracać na to uwagi, drwić. A nie potrafię. Rusza mnie, kto kogo zna i dlaczego i kurwa w ogóle to durnowate jest. Chciałbym znaleźć się na bezludnej wyspie, ale tylko jeśli ona by mnie rozwijała. Teraz, to nawet nie czuję żalu, na myśl że miałbym tam chociażby umrzeć. Przynajmniej miałbym o sobie wysokie mniemanie…
Niech ktoś mnie czymś mocno uderzy, jak będę chciał znowu coś pisać pod wpływem silnych emocji…
Zmieniłem wygląd bloga. Już nie jest czarno na białym, tylko biało na czarnym
Zima jest śliczna. Taki blady śnieg, zakrywa wszystko co codzienne. Dopiero co zimy nie cierpiałem. Co prawda wciąż nie jest moją ulubioną porą roku, ale zmieniłem do niej podejście i to dość mocno. W sumie prawie tak samo było z jesienią, tylko że akurat ona teraz jest pierwsza.
Dlaczego? Bo inni tak chcą, pewnie nawet nie świadomie. No ale cóż może poradzić na całą sytuację zwykły nastolatek szargany namiętnościami?
Głupio mi się zrobiło, kiedy zobaczyłem że ktoś to przeczytał. Niby nie piszę nic nieludzkiego. Ale tak czy siak – boję się. Być tajemniczym jest łatwiej.
Właściwie to ten wpis miał być krótki, ale jednak nie mogę przestać pisać. Nie chcę być teraz sam, a dzięki temu czuję że z kimś rozmawiam, komuś coś mówię. Nawet nie przeszkadza to że nie ma tej konkretnej osoby, a może to nawet i lepiej…
Ciekawy mam nastrój, jestem całkiem spokojny. Nic mnie raczej z równowagi nie wprowadzi. W głośnikach utwór powyżej. Świątecznie chyba się już czuję, jakby czas się zatrzymał. Tak wyobrażam sobie swoją przyszłość. Rano zapisywanie odczuć i przemyśleń, później kawa, gazeta i fajka z waniliowym tytoniem na tarasie. Przez cały czas ze świadomością, że jest ktoś bardzo blisko.
Niedługo jadę spotkać się z świetnym człowiekiem, którego nie widziałem od wakacji No… w sumie wtedy pierwszy raz się widzieliśmy. Nigdy wcześniej się z takim kimś nie spotkałem – bez kompleksów, z gigantycznym dystansem do siebie… facet jest genialny. Jednak pomimo spotkania, będąc w sanoku, wciąż będę liczył na co innego