Borderline
Stagnacja właściwie.
Chciałem żeby kolejna rzecz była odpowiedzią na poprzednią, w końcu miałem ku temu ogromne możliwości. Ale chyba nie pamiętałem jaki jestem. Teraz nie wiem. Albo będę się musiał niesamowicie wysilić, albo będę niesamowicie cierpiał. Ale dosyć o tym.
Starość – nie radość. Jak się wszystko zmienia – coś przerażającego. Inny świat w tak krótkim czasie i nawet nie pozostawia złudzeń że jest tak samo. Coś co składa się na twój prywatny świat – ludzie dookoła, ulega wymianie, jak na gwarancji. I być może na lepsze. Ale to jest jak z zagadkowym serialem który kończy się w połowie. A może inaczej?
Muszę się usprawiedliwić – nie myślę. Może to przez alkohol – nie zdziwiłbym się. Być może nawet ucieszył.
Zawiść. Chyba pierwszy raz w życiu odczuwam coś o tak negatywnym wydźwięku. Ja. I kurwa! Zupełnie płytkie odczucia. Jak najgłupszy, najbardziej tępy idiota, ćpający co sobota i idący na techno.
Cofam się zamiast iść do przodu. Nie wiem, doświadczam rzeczy których w życiu bym się nie spodziewał. Zupełnie jakbym zaczął odkrywać coś nad czym byłem wysoko ponad. Źle dla mnie że przestałem wierzyć w Boga. Teraz będzie chyba tylko gorzej. No widzisz… a myślałeś że Ty jesteś silniejszy…