Niesmak
Czasami dochodzę do wniosku, że ja tu nie pasuję. Pośród wesołego zgiełku, pośród pajęczyny znajomości i hierarchii ludzkich istnień, ja chciałbym po prostu być. To znaczy nie zwracać na to uwagi, drwić. A nie potrafię. Rusza mnie, kto kogo zna i dlaczego i kurwa w ogóle to durnowate jest. Chciałbym znaleźć się na bezludnej wyspie, ale tylko jeśli ona by mnie rozwijała. Teraz, to nawet nie czuję żalu, na myśl że miałbym tam chociażby umrzeć. Przynajmniej miałbym o sobie wysokie mniemanie…
Niech ktoś mnie czymś mocno uderzy, jak będę chciał znowu coś pisać pod wpływem silnych emocji…