Oktawę niżej

Dawno się nad sobą nie użalałem. A podoba mi się akcja. Boli Cię jak cholera, wylewasz to próbując wkręcić jak najlepiej oddające sytuację słowa, a po jakimś czasie, kiedy jednak już zaczynasz patrzyć z dystansem dostrzegasz tą schematyczność niesamowitą. Aż chce się siebie samego kopnąć w dupę.

Nie śpię już trzecią noc o tej godzinie… chociaż nie… wczoraj spałem, ale miałem niezwykły koszmar.

Ale po kolei. Zakochuję się niemalże co miesiąc w innej dziewczynie. Irytuje mnie sytuacja, bo będąc megalomanem, nie mogę widzieć w sobie zupełnej świni. Musze mieć o sobie konkretniejsze zdanie. Ale jak to niby ma się zdarzyć, jeśli jednego wieczora wzdychasz do jednej i wydaje Ci się że tak będzie do końca świata, a po jednym malutkim zdarzeniu, delikatnym zderzeniu i gongu zazdrości, robi Ci się niedobrze z miłości do innej.

I nie uwierzę że 17 latkowie potrafią być stabilni emocjonalnie. Nie są tylko sami o tym jeszcze nie wiedzą.

Ona mi się śniła. Już sam fakt tego jest zaskakujący. Nigdy nie śniła mi się dziewczyna, do której aktualnie bym wzdychał! A tu nagle, tego samego dnia w którym się zaczęło – bęc – ona.

Ale to nie wszystko. Jakby mi się śniła, jak czasami śnią mi się niektóre dziewczyny, to nie chciałbym się obudzić. Niestety jednak mój genialny umysł doprowadził do sytuacji w której wszystko czego najbardziej się boję, zdarzyło się dzisiaj w nocy i to w związku z nią.

Na dodatek, ten sen przekonwertował niektóre emocje z nim związane na wspomnienie. I teraz czuję że coś jest nie tak. I ja się jej boję. I nie dam teraz rady się wyluzować.

A to ona zaczęła. Ma taką funkcję a nie inną już w cholerę czasu. Musieliśmy się widzieć na korytarzu miliardy razy. To mogliśmy zostać w dotychczasowych stosunkach już przecież. Ale nie, bo ona musiała przykleić mi do świadomości to swoje błękitne spojrzenie… NO CHOLERA JASNA! No i jak tu człowiek może się rozwijać, kiedy wciąż ktoś nim szarpie w tę i we w tę.

Co jeszcze… no tyle, bo co tu więcej opisywać. To ona zaczęła, a mam wrażenie że to byłem ja i nic z tego nie wyszło, lub nie wyszło w tym kierunku. Na dodatek nie mam podstaw, żeby sądzić, że jest wszystko tak samo jak przed snem. Przed snem liczę przed tym wieczorem, czyli przed imprezą. To jest porządna dziewczyna i bycie bezmoralnym chamem i alkoholikiem raczej jej nie imponuje, a ja na razie tylko to jej pokazuję.

Ale to nie moja wina. Tylko to jak zwykle JA będę cierpiał.

Jedna odpowiedź do “Oktawę niżej”

  1. Kochac sie trzeba ostroznie!
    To naprawde ty piszesz?
    Hehe, ale jestem zaskoczony.
    Sprawne pisanie:)
    No-no.
    bardzo ciekawie i ładnie piszesz.
    Dzięki za dawke dobrego humoru.

Dodaj komentarz