Rozwinięcie tematu

No tego… wstyd mi. Z tego samego powodu, dla którego poświęciłem mnóstwo cennego czasu i założyłem ten blog – zarzuciłem po kilku wpisach prowadzenie go, jednocześnie analizując motywy tego czynu.

Bardzo prawdopodobne, że z tego samego powodu znowu coś tu napisałem, ale o tym przekonam się, lub domyślę się tego później.

Rzecz będzie o pisaniu, bo to mąci mi w głowie kiedy piszę. Kiedy (lub “jeśli”) do tego przywyknę, to może wysilę się na coś własnego, co jednocześnie będzie uniwersalne. Oho… znowu zaczynam, ale mniejsza z tym.

Kiedy tylko mam coś swobodnego do napisania – jakąś opinię, jakieś przemyślenia, jakieś uwagi, to chcę to najpierw przemyśleć, potem napisać. Tylko niestety problem mały oto właśnie z tym wszystkim następujący jest: nie myślę całymi zdaniami, a nawet kiedy już się wysilę i dorobię do jednego słowa (i mnóstwa pobocznych myśli) kilka dodatkowych, to zaraz je zapominam i szlag trafia całą drogę do konkretnej uwagi, która niewątpliwie mogła by być bardziej interesująca i zajmująca niż owa uwaga właśnie.

Oczywiście. Mógłbym to zapisywać gdzieśtam po prostu, tuszem z długopisu na celulozie, lecz oto byłby koniec dla moich… ekhem, ekhem… “spojrzeń”. Nie potrafiłbym bezstratnie przenieść tego gdzie indziej. Sztucznie byłoby jak cholera…

Tak że, wszystko co czytasz teraz dziwny człowieku wymyśliłem przed chwilą, nie myślałem nad tym ani sekundy. Jakbym pomyślał – to nie znalazłoby się tu oto.

Ale jest jeszcze jedna myśl, którą chciałem rozwinąć i dotyczy tego wpisu i wcześniejszej przerwy i powodów. Ukryta celowość w zachowaniu. Podświadoma. Ale taka, że po pewnym czasie zdaję sobie sprawę z jej istnienia… przynajmnij tak mi sie wydaje. W każdym bądź razie, to jest tak, że znakomita część zachowań społecznych jest warunkowana konkretnym czynnikiem. Niestety – to, że czynność jest dokonana pod wpływem tego czynnika, jakby stoi w sprzeczności z tym oto czynnikiem, co z kolei powoduje powstanie kolejnego czynnika, który warunkuje kolejne zachowanie. Koło się zamyka.

Tak oto właśnie wygląda wszystko, a dokładniej mikroskopijna część wszystkiego.

Jedna odpowiedź do “Rozwinięcie tematu”

  1. eos Powiedział/a:

    Mam identycznie.
    Czasem coś tam nawet zapisuję, żeby nie zapomnieć. Jakieś ciekawe zdania, zwroty, myśli. Ale pff, wychodzi z tego jeden wielki burdel, którego nie umiem posprzątać. Tylko “na żywca” piszę, inaczej już nie umiem.

    A dobra przerwa nie jest zła. Powroty są cudowne, więc w sumie da się wybaczyć :D

Dodaj komentarz