Kto ustala znaczenia pojęć?

Problem codzienny, pojawia się w praktycznie każdej rozmowie, z tym, że w większości nie zwraca się na niego uwagi z powodu ignorancji, lub po prostu uproszczenia (osoby dostrzegające problem, zazwyczaj upraszczają sobie rozmowę, dopuszczając możliwość niecałkowitego zrozumienia swojego rozmówcy – tak jest po prostu łatwiej).

Najprostszy przykład? Chyba każdy z nas rozmawiał o miłości (pomijając fakt, zazwyczaj rozmawiając o miłości, rozmawia się o znaczeniu tego słowa dla rozmawiających), a dla każdego to pojęcie znaczy coś innego. Może nie w całości, ale na pewno są takie uczucia, które dla jednych są już miłością, a dla innych jeszcze nie. Takich pojęć jest mnóstwo i zazwyczaj określają one najprostsze rzeczy w życiu.

Właściwie to normalnie nie ma problemu. Każdy ma pojęcia skonkretyzowane w podświadomości i podświadomie wie, kiedy coś można opatrzyć jakimś określeniem, a kiedy nie. Problem pojawia się w momencie konfrontowania prywatnego znaczenia pojęcia, ze znaczeniem innej osoby. Bo trzeba wiedzieć że ile ludzi, tyle teorii na temat czegokolwiek. Ileż to konfliktów, kłótni i nieporozumień, wynikających z niezrozumienia systemu przydzielania określeń do części rzeczywistości, sprawiło że odechciało mi się rozmawiać na jakiś temat. Właściwie to ostatnio coraz częściej tak się dzieje. Ludzie kłócą się ze sobą, a potem okazuje się że ich wypowiedzi traktowały o czymś zupełnie innym. Niektórzy nie potrafią, lub nie mają czasu tego zrozumieć (“jak to? przecież rozmawiamy o przyjaźni?”). Szlag mnie trafia, gdy widzę poważne rozmowy, kiedy ktoś próbuje uświadomić inną osobę, że myli się, nazywając coś właśnie tak, a nie inaczej.

Cóż więc robić? Przed rozmową o czymkolwiek dokładnie dowiadywać się co czym nazywamy, a co czym nie? Czy może ujednolicić prywatne znaczenia pojęć? (niezły pomysł, niestety nierealny)

Wg mnie wystarczy przyjąć, że ktoś może mieć na coś, co my nazywamy tak samo jak parę innych rzeczy, zupełnie inne określenie (i vice versa). To powinno załatwić sprawę, bo z taką świadomością mamy odpowiedni dystans do wypowiedzi naszego rozmówcy. Ale o dystansie do wypowiedzi innych – innym razem.

Wszelkie podobieństwo tytułu wpisu, z tytułem artykułu Tomasza Maruszewskiego z grudniowego numeru “Charakterów” 2006 przypadkowe. Autor porusza tam ten sam problem, tyle że w trochę inny sposób. Mówi ogólnie o “pojęciu” w bardziej ogólnych kryteriach. Ja skupiłem się na codzienności.

Odpowiedzi: 4 do “Kto ustala znaczenia pojęć?”

  1. justjaco Powiedział/a:

    Wg mnie wystarczy przyjąć, że ktoś może mieć na coś, co my nazywamy tak samo jak parę innych rzeczy, zupełnie inne określenie

    Tak tylko większość nie potrafi czegos takiego przyjąć…

  2. annoth Powiedział/a:

    Tak tylko większość nie potrafi czegos takiego przyjąć

    no właśnie… z tego wynika większość kłótni o nic…

  3. eos Powiedział/a:

    Tak to już jest. Ale czasem można spotkać taką osobę, dzięki której porozumiewanie się bez słów jest jak najbardziej możliwe. I wtedy wszystko staje się prostsze. Teoretycznie. Szkoda tylko, że ciężko tak się dopasować.

  4. M. Powiedział/a:

    No właśnie. Najgorsze jest to, gdy ktoś chce nam wmówić, że myślimy źle, i że to on ma rację. A przecież nie każdy ma taki sam system wartości, miłość itp dla każdego znaczy coś innego, a są ludzie którzy z porem dążą aby wbić w głowę co niektórym ich definicję ów słowa.

Leave a Reply